Dziwny ten pokój, bo taki kolorowy. Zupełnie odmienny od dotychczasowych, opartych na palecie barw mieszczących się między czernią i bielą. Aby było jeszcze dziwniej, wystawiłem lewy policzek na słońce i leniwie zamknąłem prawe oko, a lewe przymrużyłem, aby stworzyć coś w rodzaju kalejdoskopu, w którym zmieszałem barwy obrusu z barwami dywanu. Oczywiście gdzieś w tle…
Jestem tu, czyli w hotelu. Jest ciepło, choć na zewnątrz zrobiło się strasznie zimno. Nawet ja mam już dość tego zmieniającego się klimatu, w którym w zimie tak długo jest zimno. Trochę tak, ale nie aż tyle. W każdym razie jem śniadanie wliczone w cenę hotelu. Jest wcześnie rano, jeszcze przed ósmą, ale na śniadanie…