Dziwny ten pokój, bo taki kolorowy. Zupełnie odmienny od dotychczasowych, opartych na palecie barw mieszczących się między czernią i bielą. Aby było jeszcze dziwniej, wystawiłem lewy policzek na słońce i leniwie zamknąłem prawe oko, a lewe przymrużyłem, aby stworzyć coś w rodzaju kalejdoskopu, w którym zmieszałem barwy obrusu z barwami dywanu. Oczywiście gdzieś w tle unosiły się dźwięki muzyki i snuł się zapach kawy.
Być może to wcale nie było dziwne. Po prostu świat wokół mnie zmienia się tak szybko, że ja też się zmieniam. Jedna wojna, druga wojna, pandemia – nie mogę za tym nadążyć. Próbuję to sobie jakoś ułożyć, ale to kalejdoskop zdarzeń, który zmienia się przy każdym mrugnięciu powiekami. Jedno tylko rozumiem – że jesteśmy między sierpem i młotem a kowadłem. To niezbyt dobre położenie.
1. Stany Zjednoczone zmarnowały swój czas dominacji nad światem po upadku Związku Radzieckiego. Nikt wtedy nie kwestionował ich przywództwa, ale zamiast wprowadzić stabilny ład oparty na etyce Zachodu – zaczęli demolować świat.
2. Nie wiem, czy robili to przypadkiem w wyniku spontanicznej ewolucji kultury masowej, czy jednak był to jakiś socjotechniczny projekt, ale poprzez popkulturę i soft power zaczęli podważać na świecie wszelkie tożsamości – narodowe, religijne, płciowe, kulturowe. Być może chodziło o stworzenie jednego globalnego społeczeństwa opartego na kulturze dolara. W każdym razie nazywano to amerykanizacją.
3. Każda akcja wywołuje jednak reakcję. Społeczności zniszczone i słabe oraz najbliżsi sojusznicy amerykańscy, którym nie wypadało się bronić – ulegli. My jesteśmy zniszczeni przez komunizm i pragniemy być wiernym sojusznikiem Ameryki – dlatego szybko zatracamy swoją tożsamość. Ale inni zaczęli stawiać opór. Na przykład islam odpowiedział na amerykanizację fundamentalizmem islamskim.
4. Ta sytuacja stworzyła również warunki do odrodzenia dawnych komunistycznych mocarstw. Bo komunizm upadł, ale nie został pokonany. Co oznacza, że takie państwa jak Rosja, Chiny i Korea Pn. były w defensywie, ale pozostały suwerenne. Ich ideologiczne fundamenty zostały osłabione, ale wciąż były zdolne do stawiania kulturowego oporu wobec niszczycielskiej siły amerykańskiej popkultury. Bo tu dotykamy pierwszego paradoksu, który zdeformował świat współczesny. Amerykańska soft power miała zapewne podważyć tożsamość wrogów, ale większe szkody wyrządziła sojusznikom, którzy nie mieli powodu, aby się przed nią bronić.
5. Opór mocarstw postkomunistycznych wobec zachodniej kultury postrzegano początkowo jako konwulsje upadłych totalitaryzmów. Z czasem jednak nastroje się odwróciły. Gdy zaczęto już odczuwać negatywne skutki amerykanizacji – oto nagle Chiny i Rosja wyrosły na obrońców tradycyjnych wartości. Dla nas to są wciąż państwa postkomunistyczne lub nawet komunistyczne, ale wielu innych zaczęło je postrzegać jako ostatnią linię oporu przed niszczycielskim uniwersalizmem w stylu Pax Americana. I nie jest to zasługa postkomunistycznych mocarstw, ale wina Stanów Zjednoczonych.
6. W konsekwencji światowe przywództwo Ameryki zaczęło być kwestionowane.
7. A jednocześnie popkultura promująca idee wyzwolenia z obowiązków wobec społeczeństwa zaczęła wyniszczać europejskich sojuszników Stanów Zjednoczonych, a wreszcie uderzyła w samą Amerykę. Ponieważ soft power nie jest bronią precyzyjną.
8. Część amerykańskich elit politycznych zaczęła się więc dystansować od amerykanizacji. Demoralizowanie młodzieży, niszczenie narodowych wspólnot oraz odbieranie ludziom wiary uznano za formę lewactwa, to znaczy lewicowego ekstremizmu. A jeżeli to jest lewactwo – to zapewne dywersja postkomunistycznych mocarstw. Czyli Ameryka została zaatakowana!
9. Uwzględniając jednak, że głównym narzędziem promocji lewackiej wizji świata jest Hollywood, a obecnie także Netflix – ta sztuczka semantyczna zadziałała jedynie w środowisku oderwanych od rzeczywistości wielbicieli Ameryki. Zawsze przypomina mi się tu ta scena z filmu „Dzień Niepodległości”, gdy wielbiciele UFO witają radośnie kosmitów, którzy przybyli, aby zniszczyć ludzkość.
10. Dla wszystkich innych jest jednak oczywiste, że lewackie idee, które wyniszczają obecnie świat zachodni, są wtórnymi wstrząsami po przejściu amerykańskiej popkultury promowanej przez Stany Zjednoczone w formie soft power.
11. W konsekwencji Stany Zjednoczone zaczęły odczuwać realne zagrożenie dla swojej pozycji na świecie. A w związku z tym, że ich miękka siła (soft power) wywołuje coraz większy opór – jako jedyne narzędzie utrzymania pozycji politycznej pozostaje im naga siła.
12. Oczywiście pod warunkiem, że Ameryka ma jeszcze przewagę militarną nad resztą świata. W tym kontekście należy się obawiać, aby wojna w Iranie nie stała się amerykańskim Stalingradem, czyli bitwą wskazującą punkt, gdzie kończy się amerykańska przewaga.
13. Pomimo mojego krytycznego stosunku do Stanów Zjednoczonych mam świadomość, że amerykańska porażka nie będzie dla nas korzystna.
14. Bo my znaleźliśmy się po złej stronie świata. Wynika to z naszego położenia geograficznego, ale również z błędnej polityki. Na nasze usprawiedliwienie mogę jednak dodać, że uciekając przed komunizmem – nie mieliśmy żadnej alternatywy wobec Pax Americana.
15. Zamiast jednak dostać wsparcie w odbudowie naszego zniszczonego przez komunizm społeczeństwa – zostaliśmy rozjechani walcem ideologicznego szaleństwa. Nie wiem jak inni, ale ja mam bardzo duży żal do amerykańskiego Zachodu, gdyż my wierzyliśmy i w Zachód, i w Amerykę. W konsekwencji jesteśmy teraz między młotem a kowadłem lub raczej między sierpem i młotem a kowadłem.
Nie widzę dobrego wyjścia z tej sytuacji. Każde rozwiązanie jest złe.


Dodaj komentarz