Miało być tak, że już nie będziemy się interesować polityką, która miała się skończyć wraz z historią, ale okazało się, że polityka zainteresowała się nami. Dlatego musimy ją jednak zrozumieć. Na szczęście nie jest to takie trudne. Bo politykę należy rozumieć tak jak Janko Muzykant muzykę: jest taka jak ją czujemy.

Trzeba więc zacząć od ustalenia czego chcemy. A chcemy, aby Polska była piękna i bogata. Oczywiście my sami nic nie możemy. Ktoś musi to dla nas zrobić. Do tego dodajemy jeszcze poczucie winy. Kto jest winny, że nie jesteśmy tacy jak chcemy. I oto mamy fundament naszej współczesnej myśli politycznej.

Po zrozumieniu tego polska polityka staje się diabelnie prosta. Bo nasze cele możemy zrealizować z pomocą Stanów Zjednoczonych lub Unii Europejskiej, a winni jesteśmy my sami lub wszyscy inni, a zwłaszcza Rosja i Niemcy.

To wyznacza oś sporu politycznego w Polsce. Mamy więc dwa stronnictwa definiowane przez zewnętrznych patronów — na tej samej zasadzie, na jakiej kiedyś istniało stronnictwo pruskie i ruskie.

Stronnictwo amerykańskie

W przypadku stronnictwa amerykańskiego, które samo siebie nazywa patriotycznym, podstawą myślenia jest przekonanie, że największym dla Polski zagrożeniem jest Rosja. Ona jest też winna, że nie jest dobrze, ale po pokonaniu Rosji wszystko już będzie dobrze. Oczywiście my sami tego nie zdołamy zrobić, ale mogą to dla nas zrobić Stany Zjednoczone.

Dlatego naszym obowiązkiem jest służenie Ameryce — nawet za cenę częściowej rezygnacji z suwerenności. Nie jest to wysoka cena, jeżeli w zamian zyskamy ochronę przed egzystencjonalnym zagrożeniem oraz wyższą rangę polityczną jako najbliższy sojusznik największego mocarstwa.

Z tego przekonania wynika nadgorliwy klientelizm stronnictwa patriotycznego wobec Stanów Zjednoczonych. Musimy bowiem bezdyskusyjnie popierać każdą amerykańską awanturę w Afganistanie, Iraku czy Iranie — bez znaczenia, że nie mamy tam własnych interesów, skoro w naszym interesie jest służenie interesom amerykańskim.

Poza samą korzyścią ze zbliżenia do Stanów Zjednoczonych, zyskujemy w ten sposób możliwość przekonywania Amerykanów, że Rosja nadal stanowi największe zagrożenie dla ich interesów. Jeżeli ten punkt widzenia zyska uznanie — ranga Polski może wzrosnąć jeszcze bardziej, gdyż jesteśmy najwygodniejszą platformą do rozmieszczenia sił amerykańskich w celu blokowania Rosji.

A jeżeli ta polityka okaże się nieskuteczna — nie znaczy to, że pomylili się nasi analitycy, lecz Ameryka.

Stronnictwo unio-europejskie

Natomiast fundamentem myśli politycznej stronnictwa unio-europejskiego, które samo siebie nazywa postępowym, jest przekonanie, że my sami jesteśmy za wszystko winni i wszystkich za wszystko powinniśmy przepraszać. Jego zwolennicy uznają takie myślenie za wyższe, na miarę Gombrowicza i Tokarczuk — dlatego czują się lepsi od zwykłego Polactwa.

Drogę do sukcesu politycznego upatrują więc w wyzwoleniu z polskości. To coś takiego jak odpuszczenie grzechu pierworodnego. Właśnie dlatego dążą do całkowitej integracji z Europą — nie tylko instytucjonalnej, ale także tożsamościowej.

Kultywowanie odrębności narodowej uznają za anachroniczny przeżytek minionej epoki. Dlatego cały czas serwują nam narracje, że wszystko, co polskie, było żałosne. Tę myśl uzasadniają cytatami z dzieł współczesnych wieszczów narodowych, którzy czują się spętani polskością. Stopniowo też eliminują z naszej zbiorowej świadomości pamięć o dawnych wieszczach, którzy nie czuli się spętani polskością.

Dlatego już teraz starają się patrzeć na świat z perspektywy europejskiej, a nie polskiej. Po prostu chcą wyprzedzić swoją epokę — dlatego właśnie czują się postępowi. Z tego też wynika ich klientelizm wobec rozszalałej ideologicznie Unii Europejskiej. To jest jak haracz, który trzeba zapłacić za prawo rozmycia naszej tożsamości w wielkiej wspólnocie europejskiej. Bo albo chcesz być Europejczykiem, albo nie.

Możemy więc być spokojni. Nawet jeżeli zostaniemy zmuszeni, aby zrozumieć politykę – to nie będzie trudne. Ostatecznie wszystko u nas sprowadza się do wyboru, kogo mamy słuchać. Jest to nawet wygodne, tylko trzeba pogodzić się z tym niesmakiem w ustach.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *