1. Oczywiście, że w czasie wojny nikt nie mówi prawdy. Nie warto więc nawet słuchać tego, co mówią. Trzeba myśleć samodzielnie. To nie jest łatwe, ale możliwe. Podstawową techniką umożliwiającą myślenie jest wyszukiwanie tego, co zgrzyta w jednolitej narracji medialnej. Następnie drapanie w tym miejscu.

2. Dla mnie na przykład takim zgrzytem w informacjach o obecnej wojnie w Iranie jest krzykliwe wychwalanie amerykańsko-izraelskiej przewagi nad Iranem. Stany Zjednoczone to największe mocarstwo militarne świata. Więc niby co w tym dziwnego, że są w stanie zniszczyć słabsze państwo? To żaden sukces.

3.  To jest tak, jakby uznać za olbrzymi sukces fakt, że legiony rzymskie zmiażdżyły opór dackich chłopów w Rumunii i spaliły im kuźnię, która stwarzała zagrożenie dla bezpieczeństwa Rzymu. Na tym polega historia świata, że silni niszczą słabych. My też tego doświadczyliśmy. To wynika wprost z definicji mocarstwa.

4. Dlatego medialny triumfalizm, że amerykańskie rakiety coś tam zniszczyły i zabiły 90-letniego starca, postrzegam jako zgrzyt informacyjny. Być może za tym entuzjazmem coś się kryje.

5.  Na przykład obawa, aby inne państwa nie zaczęły wspierać Iranu.

6. Nikt nie będzie wspierał państwa pokonanego. Dlatego Stany Zjednoczone potrzebowały dowodu zwycięstwa. Tym dowodem ma być śmierć Najwyższego Przywódcy Iranu. Tekst Trumpa zamieszczony w Truth Social „Khamenei is dead” przypomina mi dawny zwyczaj wojenny chełpienia się uciętą głową wodza pokonanej armii. Ale dzisiaj to słabiutki dowód zwycięstwa.

7. Rozumiem jednak, że zabijanie i porywanie przywódców państw jest projektem nowej wojny w stylu amerykańskim. Chodzi tu o wygranie bez inwazji lądowej i konieczności prowadzenia długotrwałej wojny. Na takich wojnach Stany Zjednoczone zbyt dużo traciły.

8. Ma to polegać na wymuszeniu zmiany władzy poprzez wyeliminowanie starej. Jeżeli nowi przywódcy ugną się przed żądaniami amerykańskimi – to będzie zwycięstwo w stylu wenezuelskim.

9. Są tacy analitycy, którzy uważają, że wojny na odległość w ogóle nie można wygrać. Rozumiem jednak ambicje amerykańskie, aby zyskać taką przewagę nad innymi państwami, jaką mieli Hiszpanie w XVI wieku nad plemionami indiańskimi, gdy wygrywali wojny, ostrzeliwując ich wioski armatami z karaweli. A jednak wątpię, aby było to obecnie możliwe.

10. Na gruncie irańskim próbowano powtórzyć zwycięstwo w stylu wenezuelskim poprzez wybicie starych ajatollahów w wyniku ostrzału i bombardowania. W połączeniu z przekonaniem o wrogości społeczeństwa irańskiego wobec teokratycznego reżimu miało to doprowadzić do przejęcia władzy przez opozycję otwartą na Stany Zjednoczone i Izrael.

11. Ten projekt oparty został na typowej amerykańskiej arogancji. Polega ona na ignorowaniu tego, co myślą inni – w przekonaniu, że wszyscy myślą tak jak my. W Polsce to działa, ale nie zadziałało w Afganistanie. Tam przekonanie, że społeczeństwo afgańskie nienawidzi talibów i pragnie wolności w stylu amerykańskim, zakończyło się katastrofą.

12. Natomiast w Iranie jest jeszcze gorzej, gdyż wiele wskazuje na to, że przekonanie o słabości władz irańskich wynikało z tego, iż władze amerykańskie uwierzyły we własną propagandę. Dywersyjne działania izraelsko-amerykańskie destabilizujące sytuację wewnętrzną w Iranie potraktowano jako autentyczny przejaw nastrojów społecznych. I co teraz?

13. Nic nie wskazuje na to, aby zabicie starych przywódców doprowadziło do zakończenia wojny lub choćby zdezorganizowało i osłabiło państwo. W ten sposób można niszczyć małe organizacje pozbawione zaplecza kadrowego. Taką taktykę od dawna z powodzeniem stosuje Izrael. Ale Iran ma zbyt duży potencjał ludzki.

14. Bez trudu jest w stanie zastąpić wymordowanych przywódców nowymi kadrami, które mogą być lepsze, czyli gorsze dla przeciwników i bardziej agresywne od poprzednich.

15. Podam tu tylko jeden przykład, ale bardzo znamienny. Gdyby Robespierre i jakobini nie wymordowali w okresie swojego terroru starej kadry oficerskiej w armii francuskiej – Napoleon nigdy nie awansowałby na najwyższe stanowisko w państwie.

16. Dlatego na tym etapie nie widzę pomysłu Stanów Zjednoczonych na zwycięstwo w wojnie z Iranem bez inwazji lądowej. A inwazja lądowa może się stać dla Stanów Zjednoczonych nową pułapką, gorszą od Wietnamu.

17. Dlatego boję się, że ta wojna w tej formie tylko jeszcze bardziej zdemoluje globalną politykę, przełamując kolejne czerwone linie, które przez lata hamowały eskalację międzynarodowych konfliktów. Od teraz dużo łatwiej będzie bowiem nacisnąć wojenny cyngiel, przed czym wcześniej wszyscy się wzbraniali.

18. A jeżeli do tego dojdzie zabijanie głów państw jako standardowa metoda prowadzenia wojny – wejdziemy w nową, mroczną epokę relacji politycznych.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *