Tego dnia nie miałem ochoty, dlatego że poprzedniego dnia miałem ochotę, ale zaczepił mnie jakiś koleś na FB i nie chciałem być niegrzeczny, bo grzeczność to moje drugie imię.
„widziałeś?” – zapytał i przesłał mi filmik na priva. Na filmiku było wielkie boom, więc zapytałem „co to?”.
„wojna”
„Znowu?” jęknąłem w duchu, bo się zaniepokoiłem, że znowu nam podeślą jakichś arabusów, jak tych ruskich z Ukrainy. Wkładając koszulkę z napisem „wolne sądy”, którą uwielbiałem, chociaż walą mi sądy, wystukałem „jaka?”.
Odpisał, że jakaś, chyba Iran zaatakował Teheran. Coś mi nie pasowało, dlatego próbowałem coś sobie przypomnieć i wyszło mi, że to gdzieś tam w stronę okna. „Fajnie jest!” – odpisałem.
Koleś nie wiedział, co odpowiedzieć, więc napisał, że podobno Chinole zablokowali Oramus.
„Do dupy” odpisałem, bo od Chinoli kupiłem dresy, których mi jeszcze nie przysłali. A jeżeli jadą przez Oramus – będzie lipa, więc się podjarałem. „To wszystko przez Arabusów” – rozwiązałem zagadkę wojny, myśląc o dresach.
Koleś odpisał ni w dupę ni w oko, że „persja”. Nie wiem po co mi wyskoczył tu z rasą psów, ale po chwili doprecyzował, że „ropa się rozlała”.
Ucieszyłem się, bo mam merca benzynówkę trochę rozbity, ale prawie jak nówka, więc sprzedałem mu myśl strategiczną: „Wszystko powinno być na wiatr”. „Tak!” – podłapał entuzjastycznie. „Wpinasz wiatraczek w rurę wydechową, z rury dmucha, wiatraczek się kręci i jedziesz. Czysta energia”.
Pasowało mi to, ale nie będzie mi tu się koleś wymądrzał, więc zrobiłem wykład geopolityczny z wyższej półki: „kler się na to nie zgodzi, bo oni zarabiają na brudnej energii. Dlatego nie chcą tego sejfu”.
Koleś puścił lajka i napisał „z klerem nikt nie wygra”.
Wyśmiałem go emotką. „Jak im Trump przywali to sami sobie wsadzą w du… wiatraczki”. Facebook blokuje mądrzejsze teksty, dlatego pisałem skrótami.
„Trump na prezydent” napisał uradowany koleś, a ja go poparłem kciukiem. Niech się cieszy.
Zapytał jeszcze o Chinoli, więc wysłałem emotkę stukania się w czoło. Trump ich rozgrywa – bach, ciach i w piach. Taka jest wielka polityka. Tylko niech mi wyślą dres.
Wkleiłem jego filmik jako swoją relację. Ludziom spodobały się te gorące klimaty, więc odpisałem, że to wesele górali w Ustrzykach. Wszyscy chcą jechać. Szykuje się więc fajna impra. I niech nam, kurna, ktoś spróbuje zablokować jakiś Oramus w drodze w Bieszczady, a wtedy świat naprawdę – bez jaj – stanie w ogniu.


Dodaj komentarz