Siedzę sobie i słucham bluesa. To jest idealny podkład do dekadenckiego myślenia. Dlatego normalnie nie wolno mi słuchać bluesa. Ale teraz jestem sam, więc mam odwagę robić, co chcę. Przy trzecim utworze Joe Bonamassa zaczynam rozmyślać o upadku cywilizacji. Nie naszej, gdyż nasza już dawno upadła i raczej się nie podniesie. Nie mówię, że nie…