Są ludzie, którzy myślą, i są tacy, którzy nie myślą. Oczywiście mam na myśli myślenie abstrakcyjne, czyli wymyślanie czegoś nieistniejącego w rzeczywistości. Myślenie o tym, co jest, jest tylko przetwarzaniem danych.
Myślenie abstrakcyjne jest cechą wyłącznie ludzką. W archeologii było traktowane jako cecha graniczna człowieczeństwa. Przy tworzeniu sztucznej inteligencji też o to właśnie chodzi – o stworzenie elektronicznego umysłu zdolnego do wymyślenia czegoś całkiem nowego. Zgodnie z moją wiedzą obecnie modele AI nie potrafią jeszcze myśleć abstrakcyjnie w sensie ludzkim. Oczywiście mogę się mylić, gdyż prace nad AI cały czas trwają. Wydaje mi się jednak, że sztuczna inteligencja wciąż polega na przetwarzaniu olbrzymiej bazy danych, pozorując w ten sposób myślenie. To żaden wstyd, gdyż większość ludzi też tylko przetwarza dane pozyskane z mediów.
Natomiast ci, którzy myślą, wciąż mają przewagę nad AI, gdyż na przykład są w stanie przewidzieć przyszłość odmienną od tego, co jest. To znaczy, jeżeli odpowiednio zaprojektujemy algorytmy dla sztucznej inteligencji, ona też będzie w stanie planować przyszłość, ale wyłącznie w oparciu o zgromadzone dane.
Przeraża mnie jednak myśl, że AI cały czas się rozwija, a ludzkość się degeneruje. Co oznacza, że za parę lat sytuacja może się odwrócić i ludzie będą w stanie wyłącznie przetwarzać dane, a projektować nam przyszłość będzie sztuczna inteligencja. Co wówczas będzie oznaczać ludzkie myślenie?
Wróćmy jednak do sedna. Otóż człowiek myślący jest w stanie uwzględnić w swoich kalkulacjach, że świat może się zmienić. Może więc dostosować swoje działania do zmieniającego się świata, a nie obecnego. Oczywiście wiąże się to z dużym ryzykiem, gdyż może się pomylić. Wtedy spadnie na niego cała odpowiedzialność, gdyż nie może się wówczas usprawiedliwiać, że myślał jak wszyscy.
Właśnie dlatego wielu ludzi, którzy mają zdolność do myślenia abstrakcyjnego, woli tego nie robić, aby uniknąć odpowiedzialności. Na tym właśnie polega myślenie biurokratyczne. Bo lepiej postępować błędnie, ale tak samo jak zawsze, niż zrobić coś dobrze, jeżeli wcześniej robiono inaczej. W urzędzie ta chorobliwa zachowawczość przekracza wszelkie granice, osiągając poziom odmiennego stanu myślenia. Ja nazwałbym je niemyśleniem abstrakcyjnym. To trzecia kategoria stanu ludzkiej świadomości obok myślenia i niemyślenia.
Ale należy pamiętać o tym, że człowiek przewidujący, że będzie całkiem inaczej – może mieć rację. Wtedy zostaje uznany za geniusza strategii. Bo różnica pomiędzy geniuszem strategicznym a głupkiem, który wymyśla jakieś bzdury, jest bardzo niewielka. Usłyszałem gdzieś kiedyś takie określenie, że jest cienka jak sik pająka. To bardzo trafne określenie.
Jeżeli więc jest społeczność, która docenia oryginalne myślenie i ma odwagę uwzględnić je w swoim postępowaniu – zyskuje przewagę nad społecznością zachowawczą, która akceptuje wyłącznie biurokratyczne myślenie oparte na przekonaniu, że zawsze będzie, jak było. Zyskuje bowiem przewagę o trzy ruchy do przodu. Pierwsza społeczność będzie się więc rozwijała, a druga jest skazana na zagładę, zgodnie z zasadami doboru naturalnego. Bo ludzie zyskali przewagę w walce o przetrwanie dzięki zdolności do myślenia abstrakcyjnego.
No właśnie. Ja bardzo często mam takie obawy, gdy dzieje się coś bardzo dramatycznego, że ktoś już wcześniej przewidział naszą reakcję. Na przykład na umowę z Mercosur lub wpychanie nas w wojnę ukraińską. I dużo wcześniej zaplanował swoje postępowanie wobec spodziewanej naszej reakcji. Bo nasz gniew mógł być już przewidziany, zanim my go jeszcze odczuliśmy. Dlatego nasz przewidywalny protest może być częścią strategii stworzonej przeciwko nam. Myślę, że tak właśnie było choćby w okresie stanu wojennego.
Być może powinniśmy więc reagować w sposób nieprzewidywalny. Do tego jednak jest potrzebna zdolność i odwaga myślenia abstrakcyjnego. Ale my jesteśmy coraz bardziej zastraszani i wolimy myśleć błędnie, ale bezpiecznie, czyli tak jak wszyscy.


Dodaj komentarz