Poinformowany za pomocą SMS-a przez RCB, że będzie ślisko, wyszedłem z domu i było ślisko. Dobrze, że to wiedziałem, gdyż od razu poczułem się bezpieczniej. Nie uprzedzono mnie jednak, że zrobi się ciemno. A zrobiło się ciemno, bo było późno. Nikt mnie nie ostrzegł, więc poczułem się samotny i zaniedbany.
Na szczęście przechodziłem obok Manekina, gdzie w kolejce stała grupka zmarzniętych ludzi. Od razu poczułem się lepiej. Nawet pomyślałem o tym, aby stanąć razem z nimi w grupie. Na szczęście nie musiałem stać tam na mrozie.
Oni też nie musieli, ale stali. Coś musiało być wyjątkowego w tych naleśnikach. Ale ja nie wiem co. Byłem kiedyś w Manekinie, ale nie tym, tylko tamtym. To bez różnicy, gdyż to taki sam Manekin. Kolejka była jeszcze większa, ale chciałem zrozumieć fenomen naleśników. Nic z tego nie zrozumiałem. Wszedłem, zjadłem i wyszedłem. Więc być może wcale nie chodzi tu o naleśniki, ale o kolejkę?
„Bądź jak kamień, stój, wytrzymaj…” — w mojej głowie Krystyna Prońko zaczęła śpiewać „Psalm stojących w kolejce”. A ja odruchowo dumnie się wyprostowałem — ale to już chyba było z Herberta: „idź wyprostowany wśród tych, co na kolanach”.
To musi mieć coś wspólnego z fenomenem McDonald’sa. Pamiętam, że byłem w Pradze, gdy tam otworzyli pierwszego tego fast fooda. Most Karola, Zamek Praski, Złota Uliczka — ale nic to, o Jezus Maria — cały tłum ustawił się w kolejce po Big Maca. Albo Zakopane i pierwszy McDonald’s na Krupówkach. Byłem tam wtedy z uczniami na wycieczce. To nawet nie było dokładnie wtedy, ale wciąż McDonald’s był jak „nowy”. I w dupie góry i chmury, bo liczyło się tylko to, aby tam wejść i zjeść. Nie dlatego, że było to coś wyjątkowego. Właśnie dlatego, że był taki sam jak wszędzie, niczym domek z klocków Lego.
Może więc to wszystko jest przez klocki Lego? A może jednak to zwyczajny pragmatyzm, że cenimy schematy? Taki znak nowoczesności, który ułatwia życie. Dzięki niemu każdy może się poczuć bez wysiłku znawcą sztuki, nauki i polityki. Jeżeli znasz schematy, nie trzeba się przecież znać na sztuce, aby poczuć się krytykiem artystycznym. Każdy wtedy może powiedzieć „ty głupku” do profesora, który kwestionuje darwinizm lub pedagogikę humanistyczną.
A to jest bardzo ważne, abyśmy poczuli się dobrze. Dlatego warto zjeść naleśnika w Manekinie — bo wiemy, że to jest dobre. Wiemy to ze schematu i nawet nie musimy czuć smaku. Dlatego warto czekać w kolejce na mrozie.
Ja też tam byłem, ale teraz czuję, że marzną mi ręce, więc idę dalej. I wreszcie dochodzę do Piotrkowskiej. Rozgrzewam się, patrząc na świąteczne ozdoby, które jeszcze nie zgasły. Tylko ludzi nie ma. Jest więc pięknie i pusto. Zapada już szary zmrok, dlatego kolorowe światełka dodają mojemu miastu szczególnego uroku. Ale ja jeszcze pamiętam Piotrkowską zalaną tłumem ludzi. Mówiło się nawet wówczas, że jest ciasno jak na Piotrkowskiej. Teraz jest pusto jak w Kiejdanach.
Kiejdany to cudowne miejsce na ziemi, przepięknie wyremontowane za unijne pieniądze — i nikogo tam nie ma. Gdy chodziłem\ po pustych ulicach tego miasteczka, zacząłem się bać. Jakbym się znalazł we wnętrzu jakiegoś horroru. A do tego na pustym rynku siedziała z piwem w ręku dwójka chłopców w wieku szkolnym, którzy obserwowali mnie wzrokiem „Dzieci słoneczników”.
W tym sensie możemy uznać Kiejdany za pomnik naszego zwycięstwa nad komunizmem osiągniętego dzięki wstąpieniu do Unii Europejskiej. A jednocześnie jest to też świątynia naszej zdrady narodowej. Powinny więc tam być całe tłumy turystów z Polski, ponad podziałami politycznymi.
Proponuję więc zorganizować taką obowiązkową szkolną wycieczkę „Szlakiem zdrady”. Zaczynałaby się w Sejmie, a kończyła w wybranej galerii handlowej. Po drodze okrągły stół w Muzeum Historii Polski, dalej oczywiście Kiejdany i Targowica, ale również Moskwa, Kijów, Bruksela i Waszyngton. A do tego śniadania w McDonald’sie i obiady w Manekinie. Za profesjonalnych przewodników robiliby dziennikarze z TVP.
Gdy więc tak sobie spacerowałem opustoszałą Piotrkowską, uświadomiłem sobie, że ulica jest pusta, gdyż ludzie stoją pod Manekinem i siedzą w galeriach handlowych. Tam jest ciepło i mają wszystko, czego im potrzeba. Dlatego nie rozumiem naszego lęku przed sztuczną inteligencją.
Ona nie zajmie nam miejsca w kolejce do Manekina. Więc jaki problem? Niech sobie myśli o jakichś głupotach, a my w tym czasie zrobimy zakupy. Oczywiście pod warunkiem, że troskliwy algorytm AI wyśle nam SMS-a z RCB z pozwoleniem na wyjście z domu.


Dodaj komentarz